Bezdomny kot Lisek który trafił 6-7 lat temu do naszego domu prawdopodobnie podrzucony z domku tymczasowego. Był bardzo agresywny, rzucał się na nas . Nie było szans, żeby go dotknąć. Kiedy się okazało, że jest bardzo chory (polip w uchu) przeprowadzono w Klinice „Na Stokach” dwie operacje (druga bardzo głęboka z wypalaniem). Najgorsze to, że każde badanie (sprawdzanie przed i po operacji kilkanaście razy) robione było w narkozie i to miało prawdopodobnie wpływ na jego stan zdrowia, teraz zaczęły się kłopoty z pracą nerek. Kłopoty są ogromne, szanse na uratowanie Liska małe. Chcemy go uratować, bo Lisek po latach stał się łagodny i grzeczny. Uspokoił się, przeszła straszna agresja i strach. Zrozumiał, że ma dom, kocich przyjaciół, ma nas i wie że bardzo go kochamy od tylu lat.

Odejście każdego kota jest dla nas bardzo bolesne, bo żyją z nami, blisko, wiedzą o tym i czują przez lata. Dwa miesiące temu przestał jeść. Zrobiliśmy wszystkie badania, okazało się że nerki są w złym stanie. Ratujemy go, robimy co możemy. Dwa tygodnie bierze codziennie kroplówki.