7 listopada 2021 roku na moich kolanach w nocy umarła najukochańsza Asia-Bułeczka. W roku 2013 zabraliśmy z Baru Leśnego dwie malutkie białe kuleczki i uratowaliśmy przed pewną śmiercią – rozjechaniem przez TIR-y które przyjeżdżały i parkowały po kilka-kilkanaście dziennie. Właściciel, każdego roku przywoził całe mioty do swojego Baru. Mieszkały obok w stercie drewna a jedzenie dostawały z Baru. Żyły do czasu kiedy TIR nie rozjechał jakiegoś maleństwa. Żywot ich był krótki, a właściciel spokój miał każdego roku. Asia i Niunia przeszły do raju, spały na kolorowych poduszkach, przytulane rosły, były zdrowe i najszczęśliwsze na świecie. Cały czas były tylko z nami, nie tęskniły za innymi kotami. Latem wynosiliśmy je do woliery na zieloną trawę i słońce-uciekały z powrotem do domu.

Niunia była uczulona na karmę, którą jadły wszystkie koty, dlatego obie umieściliśmy w naszej części domu. Były bardzo szczęśliwe nie schodziły z kolan, rozpieszczane, rosły zdrowe.

Niunię dopadła choroba, najpierw zatrucie ziemią z doniczek z kwiatami(podlewane nawozem). Została wyleczona, ale niestety przyszła kolejna choroba związana z nerkami-niestety pomimo usilnych starań zmarła 3 lata temu. Asia po jej śmierci była w złym stanie psychicznym...Była smutna, przestała jeść…

Zaczął się kłopot z nerkami u Asi. Wyniki badań krwi były bardzo złe. Robiliśmy wszystko, niestety zmarła…

Pozostał wieki ból, puste krzesełko miejsce gdzie spała. Będzie ciężko bez Bułeczki, choć za drzwiami w drugiej części naszego domu, jest 49 kotów i wszystkie czekają, żeby je przytulić, dotknąć, poza tymi dzikimi, które przed laty uratowaliśmy. Żyją szczęśliwe, zdrowe i nie umierają w krzakach z głodu, zimna i nie cierpią.

Ciągle myślę, żeby było więcej takich domów, gdzie dożywają starości te zwierzęta, których nikt nie chce i innych ludzi, którzy to będą robić z całym poświęceniem i miłością.