Nie mamy nadziei, że w naszej Fundacji – Hospicjum będzie kiedykolwiek spokój, ponieważ wybraliśmy wyjątkowo trudną drogę ratowania zwierząt, a szczególnie kotów – bezdomnych, bardzo chorych, umierających na naszych rękach i do tego dzikich. Wszystkie badania i leczenie, lekarze przeprowadzają w narkozie na przykładzie Liska.

Podczas badań okazało się, że jest bardzo chory. W uchu Liska był polip bardzo głęboko wrośnięty (usadowiony). Przeszedł dwie operacje, a potem długie leczenie i sprawdziany.
Gdybyśmy go wypuścili na wolność, nie badając a tylko wysterylizowali, umierałby długo w strasznych cierpieniach. Prawie wszystkie koty bezdomne nie „tryskają zdrowiem”. My to wiemy, zajmując się kotami od czterdziestu lat (od roku 1981). Zawsze przebadane dokładnie, włącznie z testami na białaczkę, i leczone zostają u nas i są pod stałą opieką lekarzy.

Nasza pomoc nie ogranicza się tylko do wyłapywania, sterylizacji i przekazywania ich do „domów tymczasowych” a potem wydawania w „dobre ręce”. Dobre ręce zdarzają się 1 na 1000. Mamy wieloletnie doświadczenie i wiemy na ten temat wszystko. Przed laty wydawaliśmy koty, tak jak inne Fundacje ciągle to czynią. Po sprawdzeniu w jakich warunkach żyją i jak są traktowane, przerażeni zabieraliśmy je z powrotem.

Domki tymczasowe czasami spełniają „jakąś” rolę, ale według nas to horror dla zwierząt. Przenoszone z miejsca na miejsce, od człowieka do następnego człowieka to potworny stres i uraz do końca życia.

Wiemy to bardzo dobrze, bo w roku 2018 podrzucono nam około 8 kotów z takiego „cudownego domku zastępczego”. Były to koty udomowione, jednak umierały ze strachu, nie pozwalały się nam dotknąć, także lekarzowi w Klinice podczas badań. Wszystkie były chore, niewyleczone (na pewno nieprzebadane), nawet niewysterylizowane.

Znajomy nam człowiek, który to robił bezlitośnie, bez skrupułów, zostawił cały kłopot nam. Wiedział, że mamy 40 kotów, że już nie dajemy rady, że nie możemy brać więcej.

Prace fizyczne przy tylu kotach, przekraczają nasze możliwości. Nie zatrudniamy ani jednego człowieka na etacie. Zaczynają się nowe kłopoty z kotami starymi, powyżej 10 la, takich kotów mamy 16.

Zapewnienie im ciągłej opieki weterynaryjnej, przeprowadzanie zabiegów (usuwanie zębów, ratowanie nerek i innych dolegliwości związanych z wiekiem) to nasza codzienność.